Justyna Wiśniewska

Czy możliwe jest, że ciało po latach walki po prostu przestaje wołać o pomoc? Czy można wyzdrowieć „po cichu”, bez dramatów, bez terapii w klasycznym sensie, po prostu przez kontakt, dotyk, obecność? Oto kontynuacja mojej historii, o tym, jak ciało, które krzyczało przez czterdzieści lat, w końcu poczuło się bezpiecznie.

Cisza, która zaskoczyła

Jest coś niezwykłego w tym, kiedy ciało po raz pierwszy milknie. Nie z bólu, nie z napięcia, nie z przemęczenia.  Milknie, bo wreszcie nie musi krzyczeć.

Kiedy zorientowałam się, że moja alergia zniknęła, po prostu zniknęła, przyszło zdumienie. A zaraz po nim cisza i pytanie: „Czy to naprawdę możliwe?” 
To była druga taka cisza w moim życiu. Pierwsza, ta po śmierci mamy, była ciszą, z którą nie wiedziałam co zrobić. Druga, ta po zniknięciu alergii, też mnie zaskoczyła, bo nie umiałam jej od razu unieść. I może właśnie dlatego potrzebowałam tych dwóch lat, żeby tę ciszę zrozumieć i przyjąć.

Nie tylko z ciała, z tożsamości

Przez dwa lata nie mówiłam o tym głośno. Nie dlatego, że się bałam, że wróci. Ja po prostu potrzebowałam czasu, by to przyjąć, uwierzyć i ułożyć w sobie. Bo kiedy przez 40 lat coś było częścią Ciebie, nawet jeśli trudną, to nie znika tak po prostu z dnia na dzień. Nie znika tylko z ciała, ale również z tożsamości.

I potrzebowałam też czasu, żeby zrozumieć, że to nie była żadna „magia”. To była delikatna i skupiona miłość. Dotykająca tylko tyle, ile ciało było gotowe puścić. Access Bars® nie wymazał mojej historii. Pozwolił, by moje ciało przestało ją nieść samo.

Z wdzięcznością do przeszłości

Zaczęłam inaczej patrzeć na przeszłość. Nie z pozycji ofiary, a z pozycji kogoś, kto był małą dziewczynką, która bardzo kochała swoją mamę i której nagle zabrakło. I która przez lata żyła z poczuciem straty, nie mając narzędzi, by tę stratę wypowiedzieć.

Access Bars® nauczył mnie, że można zmieniać historię, nie wydarzenia, ale perspektywę. Zamiast „dlaczego mnie to spotkało?”, pytać „co dobrego mogę dziś z tego wybrać?”

Zaczęłam czuć wdzięczność za to, że mama była ze mną tyle czasu. Za to, że ciało mnie nie zostawiło, tylko cierpliwie przypominało i za to, że moje życie prowadziło mnie tak, bym wreszcie spotkała siebie.

Kiedy ciało woła o zmianę

Zdecydowałam się na pierwszą sesję Access Bars®, bo usłyszałam jedno zdanie, które poruszyło mnie do głębi: „Jedna sesja może dać podobny efekt jak 20 godzin medytacji.” To była dla mnie iskra i coś we mnie natychmiast wiedziało – ja muszę to sprawdzić. I tak trafiłam na moją pierwszą sesję.

Po niej, choć nie od razu, poczułam coś, czego nie czułam nigdy wcześniej: ciszę w głowie. Ciszę bez napięcia. Spokój, który był nowy i oszałamiający. A potem przyszła radość, delikatna, ciepła i ogromna chęć, by to poczuć znowu. Gdy uczucie ustąpiło po dwóch, trzech tygodniach – wiedziałam, że chcę więcej i wróciłam na kolejną sesję.

Dla mnie punktem zwrotnym nie był objaw, ale pragnienie zmiany. Coś we mnie szeptało: „Chcę więcej, chcę inaczej”. I chociaż nie wiedziałam jeszcze co, to wiedziałam, że chcę poczuć się znowu lekko. Access Bars® pojawił się jak światło, którego nie szukałam, ale którego potrzebowałam.

Cisza jako przełom

Czasem uzdrowienie nie zaczyna się spektakularnie, bo czasem zaczyna się ciszą. Taką, jaka była po mojej pierwszej sesji. I czasem właśnie ta spokojna, łagodna cisza w głowie jest największym przełomem. 
To był początek końca mojej alergii, ale jeszcze wtedy o tym nie wiedziałam, bo zmiany nie przyszły z dnia na dzień.

One przyszły delikatnie, cicho, bez wielkich fajerwerków. Po prostu któregoś dnia się obudziłam i uświadomiłam sobie, że nie miałam potrzeby sięgnąć po chusteczkę. Tego dnia świat się zmienił

Zaufanie do ciała

Dziś, po kilku latach regularnej pracy z Access Bars®, widzę, jak wiele jeszcze moje ciało trzyma. Nie mam jednak potrzeby, żeby wszystko „rozwiązać”. Mam zaufanie, że ono samo wie, kiedy, co i w jakim tempie może puścić.

Czasem to będzie wspomnienie, czasem napięcie w barku, które nagle znika, a czasem dłonie, które po raz pierwszy od lat nie pękają zimą.

Dłonie, które niosą spokój

Zaczęłam pracować z innymi dając sesje. I to, co mówię każdej osobie, która przychodzi, to: „Nie oczekuj niczego. Po prostu przyjdź, oddychaj i bądź.” Bo najpiękniejsze rzeczy w tej metodzie dzieją się wtedy, gdy odpuszczamy oczekiwania.

Ciało to nie maszyna. Ciało to opowieść. A Access Bars®… to język, którym można się z tym ciałem znowu zaprzyjaźnić.

Zamknięcie kręgu

Dziś to moje dłonie, które kiedyś bolały, które pękały, które niosły w sobie pamięć tamtego bólu…dziś są narzędziem ukojenia. Dotykam nimi głów innych ludzi, a w tym dotyku jest nie tylko technika, lecz również historia, wdzięczność i prawda.

To, co kiedyś było dla mnie źródłem cierpienia, dziś stało się źródłem spokoju, nie tylko dla mnie, ale i dla innych. 
Paradoksalnie, to właśnie przez dłonie, którymi kiedyś moje ciało wołało o pomoc, dziś przekazuję innym to, czego sama najbardziej potrzebowałam: czułość, obecność i przestrzeń.

Z wdzięcznością za to, że mogłam wrócić do siebie. I z nadzieją, że jeśli Ty też tego szukasz – może ta historia jest dla Ciebie.

Z jasnością i zaproszeniem

To, czym się tutaj z Tobą podzieliłam, to moja własna historia, moje doświadczenie. Moja droga, która nie była ani szybka, ani łatwa, ale która ostatecznie doprowadziła mnie do miejsca, w którym znów mogę oddychać pełną piersią.

Nie wiem, co wydarzy się u Ciebie i nie mogę niczego obiecać. Nie chcę i nie mam zamiaru nikogo przekonywać, że Access Bars® jest jedyną słuszną drogą, bo to nie jest opowieść „zamiast” – to jest opowieść „oprócz”.

Nie neguję żadnych metod, ani konwencjonalnych, ani tych bardziej alternatywnych, ponieważ wierzę, że każdy ma swoją ścieżkę. A to, co zadziałało u mnie, może, ale nie musi zadziałać u Ciebie.

Jednak jeśli czujesz w sobie cichy szept, że warto spróbować…
Jeśli Twoje ciało, Twoje serce, Twoja dusza szepczą: „chcę inaczej”…
To zapraszam Cię. Na sesję. Na rozmowę. Do kontaktu.

Nie wiem, co Access Bars® może wnieść do Twojego życia. Wiem natomiast, co wniosło do mojego.
I być może właśnie dlatego postanowiłam się tym podzielić… by ktoś, kto tego potrzebuje, usłyszał tę historię w odpowiednim momencie.

Z serca,
Justyna

E-mail: kontakt@justyna-wisniewska.com

2 Responses

  1. Piękny artykuł i tak dużo doświadczeń .
    Warto dać sobie czas .
    Bez pośpiechu,bez nacisku ,bez iczekiwań.
    Po prostu być przy sobie ❤️❤️
    Dziękuję ❤️🥰 i polecam również ,ponieważ korzystam i doświadczam .
    Narzędzia które przytulają .

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Zmień walutę
EUR Euro