Czy przewlekłe alergie i problemy skórne mogą mieć związek z emocjami i traumą z dzieciństwa? Czy ciało naprawdę pamięta to, czego nie dało się wypowiedzieć? Ta opowieść to zapis mojej czterdziestoletniej drogi – od zamrożonych emocji po uzdrowienie, które przyszło przez ciszę, dotyk i Access Bars®.
Grudzień i cisza…
To był grudzień. Miałam trzynaście lat, kiedy po ponad rocznej chorobie zmarła moja mama. To nie był czas psychologów, nie było wsparcia, nie było rozmowy. Była cisza. Cisza tak wielka, że aż mnie pochłonęła.
Każdy dzień wyglądał normalnie… szkoła, obowiązki, uśmiech. Za to noc? Noc była inna. Noc była prawdziwa. Płakałam w ciszy, krzyczałam w środku. Czułam się, jakbym żyła w szklanej bańce, bo widziałam świat dookoła, ale nie mogłam go dotknąć. Jakby nie był dla mnie.
Po około trzech miesiącach moje ciało przemówiło. Nagle i gwałtownie. Wybuchła silna alergia, zaczęły się problemy ze skórą. Katar, duszności, zaczerwienione oczy. Nie mogłam ćwiczyć na WF-ie, nie mogłam chodzić w butach sportowych. Dłonie i stopy zaczęły się buntować. Skóra pękała, bolała. Nie dawała żyć.
Bezradność
Chodziliśmy po lekarzach, szukając diagnozy. Nic nie wychodziło, wyniki były niejednoznaczne. Zaczęło się leczenie objawowe i ogromna bezradność.
Z czasem ciało się przyzwyczaiło do tego stanu. A może to ja się przyzwyczaiłam? Bo przecież kiedy coś trwa latami, przestajesz zastanawiać się, czy można inaczej. Myślisz, że to twoja „uroda”. Że tak już będzie.
I wtedy… u niektórych z nas przychodzi ten moment. Delikatny wewnętrzny szept: „Chcę inaczej”. Na początku nie wiemy jeszcze co, nie mamy słów. Wiemy natomiast, że potrzebujemy czegoś innego. I wtedy, bardzo często, właśnie wtedy pojawiają się odpowiedzi. Tak było u mnie. Pojawił się Access Bars®.
Ciało pamięta – ale my nie zawsze umiemy je usłyszeć
Jako dziecko, by przetrwać po śmierci mamy, zamroziłam swoje emocje. Nie dlatego, że ich nie czułam, ale dlatego, że nie miałam narzędzi, by sobie z nimi poradzić. I choć moje ciało rosło, ta zamrożona część została i przez lata domagała się uwagi.
W moim przypadku silne emocjonalnie doświadczenie ujawniło się w ciele z opóźnieniem. Trzy miesiące po odejściu mamy przyszła wiosna, a z nią nagły wybuch alergii i problemy skórne. Wtedy nie wiedziałam, że wstrząs emocjonalny może manifestować się fizycznie. Ciało potrzebowało ujścia. Nie miałam słów — więc zaczęło mówić ono.
Moje ciało wybrało najbardziej czułe miejsca: dłonie, którymi dotykałam świata. Stopy, które niosły mnie przez życie i dawały poczucie gruntu pod nogami. Układ oddechowy, który każdego dnia mówił: jestem życiem. Oczy, które nie chciały już widzieć. Wszystko to, co bolało wewnątrz, zaczęło krzyczeć na zewnątrz.
Przez lata radziłam sobie, jak umiałam, bez wiedzy, bez wsparcia psychologicznego, ale z ogromną odpowiedzialnością i siłą. Tak robiło wielu z nas. Po prostu szliśmy do przodu, nie wiedząc, że można inaczej. Że są przestrzenie, gdzie można odetchnąć. Wtedy o tym nie wiedziałam, ale dziś już wiem. Nie miałam pojęcia, że moje ciało nosi emocje. Że istnieje psychosomatyka. Że stres może tak głęboko zakorzenić się w ciele. A jednak ono pamiętało. I czekało. Przez lata.
Zamrożone staje się normą
Z czasem napięcia i dolegliwości stały się częścią mnie. Nie widziałam już w tym czegoś, co można zmienić. Myślałam, że to moja URODA. Że tak po prostu mam. Dziś wiem, że wiele osób funkcjonuje w ten sposób — przyzwyczajonych do cierpienia, które już nie boli, tylko ogranicza.
Punkt zwrotny – szept ciała i otwarcie
W końcu przyszedł ten moment. Delikatny szept w środku: „Chcę inaczej”. Nie wiedziałam, co to znaczy. Nie umiałam tego nazwać. Ale poczułam. I wtedy pojawił się Access Bars®. Jak odpowiedź na pytanie, którego jeszcze nie zadałam.
Moje uzdrowienie nie zaczęło się od objawu. Zaczęło się od pragnienia nowej jakości życia. Od głębokiej potrzeby, która nie pochodziła z głowy, ale z ciała. Chciałam inaczej. I byłam gotowa otworzyć się na to, co przyjdzie.
Dziś wiem, że im cichsze i bardziej autentyczne jest to pragnienie zmiany, tym większa gotowość na proces. Na cierpliwość wobec ciała, które potrzebuje czasu, żeby się otworzyć. Moje ciało nie otworzyło się od razu. Ale kiedy już zaczęło puszczać — przyszło prawdziwe ukojenie.
Bo to, co wydarza się w dzieciństwie, zostawia ślad. Ale to, co przeżyte z czułością i uważnością, może stać się siłą. Dziś już to wiem. W moim życiu tak właśnie się stało.
Ciąg dalszy…
Moja historia ma ciąg dalszy i jest jeszcze bardziej zaskakująca, niż mogłam się spodziewać.
Jeśli chcesz dowiedzieć się, co wydarzyło się po pierwszych sesjach Access Bars® i jak moje ciało zaczęło uzdrawiać się naprawdę… zapraszam do części drugiej.
Piękne otwarcie o proces ,który trwa ,jak dobrze wiem o czym mówisz .
Obserwacja i poznanie siebie jest kluczem ,dla każdego zupełnie innym .
Dziękuję że się dzielisz kawałeczkiem siebie , zdecydowanie to zawsze wsparcie dla Każdego,kto szuka odpowiedzi .
Gratuluję Justyś ❤️❤️
Mam ogromną nadzieję, że chociaż jedna osoba znajdzie tutaj wsparcie 🙂 dziękuję